News

Wojna Ukraina – Rosja. Dlaczego Rosja neguje państwowość Ukrainy? – Historia



Michaił Leontiew, prokremlowski publicysta, w państwowej telewizji mówił w 2009 r.: „Nie ma takiego kraju jak Ukraina. To fikcyjna rzeczywistość, wymyślona przez ludzi, którzy nienawidzili Rosji i tych, których nazywa się Ukraińcami. Ukraina istnieje dzięki elementowi zachodniemu, który jest produktem wymuszonej gwałtem zmiany tożsamości”.


Z punktu widzenia Moskwy ziemie ukraińskie zawsze były utraconą kolebką państwa rosyjskiego. A im więcej wpływów Polski, Litwy czy Turcji, tym większy dystans między bratnimi niegdyś narodami. Argument o nierozerwalności kultury rosyjskiej z ukraińską bywał wyśmiewany wśród ukraińskich historyków. Tłumaczą, że kiedy Włodzimierz chrzcił Ruś, a na terenach dzisiejszej Ukrainy rozwijało się piśmiennictwo, wyrastały cerkwie i grody, to w miejscu Moskwy szumiał las i pasły się krowy. Kijów, jako „matka grodów ruskich”, jest przecież stolicą Ukrainy, a kiedy po mongolskich najazdach jego mieszkańcy ruszyli na północ, reszta została i rozwijała dalej własną kulturę. To też zbyt duże uproszczenie.


Czytaj też: Słynny politolog: To punkt zwrotny dla Unii. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości


Wielcy książęta moskiewscy, a z czasem carowie, przez stulecia prowadzili politykę scalania ziem ruskich, nic zatem dziwnego, że odzyskanie Kijowa – średniowiecznej stolicy – stało się jednym z głównych celów rosyjskich władców. Bunt mieszkańców dzisiejszej Ukrainy był widoczny zwłaszcza w czasach rozwoju kultury kozackiej. Pod panowaniem polskim zbuntowanym Kozakom przewodził Bohdan Chmielnicki, za panowania rosyjskiego na barykady prowadził ich Iwan Mazepa. Kiedy w XIX wieku zaczął kształtować się nowoczesny nacjonalizm ukraiński, Rosjanie konsekwentnie odmawiali Ukraińcom prawa do bycia odrębnym narodem. Traktowano ich kraj jako prowincję imperium rosyjskiego, język ukraiński jako dialekt, a samych Ukraińców jako „Małorusinów”.


Od czasów najazdu Mongołów w XII wieku w zasadzie aż do uzyskania pełnej niepodległości w 1991 r. Ukraina była dzielona między sąsiadów (Polskę, Litwę, Rosję, Węgry i Turcję – używając współczesnych określeń) i nie istniała jako samodzielne państwo. Tak długi okres podziałów i zmian podległości miał bardzo duży wpływ na kształtowanie się świadomości narodowej. Bogaty bagaż doświadczeń sprawił, że Ukraina nigdy nie była jednolita tożsamościowo, choć ten wielokulturowy tygiel potrafił znaleźć wspólny mianownik w postaci dążeń niepodległościowych.


1 grudnia 1991 r. przeprowadzono na Ukrainie referendum, w którym 90,32 proc. odpowiedziało twierdząco na pytanie, „czy zgadza się z aktem ogłoszenia niepodległości Ukrainy?” (frekwencja wyniosła 84,18 proc.). Referendum przeprowadzono już po ogłoszeniu przez Ukrainę niepodległości. Chodziło jednak o to, że pół roku wcześniej Ukraińcy odpowiedzieli również twierdząco na pytanie, czy zgadzają się, aby ich kraj zachował suwerenność, ale nadal wchodził w skład „Związku Radzieckich Suwerennych Państw na podstawie Deklaracji o państwowej suwerenności Ukrainy” („tak” odpowiedziało 70,2 proc. głosujących).


Nowo powstałe władze musiały więc mieć pewność, że cały kraj chce iść w jednym kierunku. I chciał. W 1991 r. wszystkie regiony Ukrainy opowiedziały się za niepodległością, nawet Krym, gdzie większość stanowili etniczni Rosjanie. „Tak” powiedziało tam 54 proc.głosujących, a w wydzielonym mieście Sewastopol, gdzie stacjonowała rosyjska Flota Czarnomorska – 57 proc. W obwodzie donieckim było to 83,9 proc., a w ługańskim – 83 proc.


Czytaj także: „Putin walczy nie tylko o Ukrainę. To jest też wojna o zachowanie władzy na Kremlu”


Najnowszy „Newsweek Historia” w kioskach od 17 marca

okladka (2)


okladka (2)

Fot.: Newsweek / Newsweek



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.

close