News

To nie koniec sporu o KPO. Ursula von der Leyen grozi, że Polska wciąż może nie dostać środków z Unii – Polityka



Od września zeszłego roku Unia wstrzymywała środki dla Polski, argumentując, że polski system sprawiedliwości nie jest niezwisły, wobec czego nie ma gwarancji, że pieniądze te zostaną wydane zgodnie z unijnym prawem.


Ostatecznie Ursula von der Leyen postawiła warunek: Polska nie dostanie środków z Unii, dopóki w polskim KPO nie znajdzie się zobowiązanie rządu do likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Ustanowiona przez PiS izba to bat na niepokornych sędziów, sprzeciwiających się pisowskim zmianom w sądownictwie.


Wzeszłym tygodniu prezydencki projekt likwidacji Izby Dyscyplinarnej został przegłosowany przez Sejm, a wczoraj – z poprawkami – przeszedł przez Senat. Ustawa jest krytykowana przez konstytucjonalistów i tylko formalnie likwiduje Izbę Dyscyplinarną, wprowadzając zamiast tego tzw. Izbę Odpowiedzialności Zawodowej.



Ursula von der Leyen: „Nie jesteśmy na końcu drogi”


Wydaje się, że Komisja Europejska zdaje sobie sprawę z triku polskich władz. Na konferencji w Warszawie Ursula von der Leyen o praworządności mówiła wiele i ostrzegła, że polski rząd nie dostanie ani jednego euro, jeśli nie wprowadzi realnych zmian, a nie tylko na papierze.


– Wszystkie nasze plany dotyczące odbudowy i rozwoju są powiązane z reformami, ze zobowiązaniem Polski do zapewnienia niezawisłości sądownictwa – mówiła. I przypomniała o tzw. „kamieniach milowych”, postawionych przez Komisję Europejska:

  1. Zniesienie Izby Dyscyplinarnej i zastąpienie jej niezależnym, niezawisłym sądem na podstawie istniejącego prawa;
  2. Zreformowanie postępowań dyscyplinarnych i wycofanie „kontrowersyjnych” wykroczeń dyscyplinarnych, takich jak ściganie sędziów, którzy na podstawie wyroków TSUE kwestionują status pisowskich neo-sędziów;
  3. Możliwość rewizji spraw sędziów, którzy zostali ukarani przez Izbę Dyscyplinarną.


– Te trzy zobowiązania, które zostały przekute w tzw. kamienie milowe, muszą zostać wypełnione, aby zostały dokonane jakiekolwiek wypłaty – powiedziała von der Leyen. – Pierwsza wypłata zostanie dokonana dopiero wtedy, kiedy nowe prawo zostanie wdrożone i będzie się odnosić do wszystkich tych wymagań. Dodatkowo Polska musi do końca 2023 r. wykazać, że wszyscy niezgodnie z prawem zwolnieni sędziowie zostaną do tego czasu przywróceni na swoje stanowiska.


– Nie jesteśmy na końcu drogi, jeśli chodzi o praworządność w Polsce – ostrzegła szefowa KE. I przypomniała, że pieniądze w ramach Funduszu Odbudowy to „wspólne pieniądze europejskie”, które „muszą być wydawane zgodnie z naszymi regułami i wartościami”. – Mamy w rękach instrument, który pozwala nam chronić budżet.


Czytaj też: „To pudrowanie destrukcji”. Ustawa Dudy o Sądzie Najwyższym to farsa



Morawiecki: „Ja mam swoje zdanie, pani przewodnicząca je zna”


Po szefowej Komisji Europejskiej – dużo mniej dyplomatycznie – przemawiał Mateusz Morawicki. Nazwał Polskę „jedną z głównych lokomotyw” gospodarczych Europy i pochwalił sytuację finansową w kraju, co ma być zasługą „walki [rządu] z korupcją i o stabilność finansów publicznych”. Przypomniał też „zasługi” Polski wobec Unii: dystrybucję szczepionek, pomoc Ukrainie czy gaszenie pożarów przez polskich strażaków.


– Bo chcemy silnej Unii Europejskiej, ale jednocześnie takiej, która szanuje prawa suwerennych państw – przekonywał. – I dlatego rozpoczęliśmy proces reformy wymiaru sprawiedliwości już kilka lat temu. Na tym tle doszło do kilku kolizji w minionych latach.


Zdaniem Morawickiego Komisja Europejska – pomimo tego, że spór o praworządność trwa od kilku lat – po prostu nie zdaje sobie sprawy z tego, co się dzieje w Polsce.


– Wszyscy państwo możecie sobie wyobrazić, że w ferworze walki politycznej jedna strona, oponenci, przedstawia wszystko w innych barwach. I tak się stało z naszą szanowną opozycją, że potrafili przekonać niektórych urzędników w Brukseli, że dochodzi tutaj do łamania praworządności – tłumaczył.


Czytaj też: Dlaczego PiS zwlekało z ustawą o Sądzie Najwyższym


– Otóż tutaj chcę powiedzieć jasno. My na pewno nie dopuścimy do anarchii w systemie wymiaru sprawiedliwości, ponieważ do suwerennej decyzji każdego państwa członkowskiego należy właśnie to, aby system działał jak najlepiej. A w naszym interesie jest to, aby wszyscy sędziowie byli maksymalnie niezależni, niezawiśli, bezstronni – powiedział.


– Nie czas teraz ku temu, aby odnosić się do niektórych wątków poruszonych wcześniej przez panią przewodniczącą. Ja mam swoje zdanie co do praworządności przed rokiem 2015, mam swoje zdanie co do sędziów nominowanych przez komunistyczną radę państwa. Pani przewodnicząca moje zdanie zna – podsumował.



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.

close