News

Terlecki grozi UE. „Długo wykazywaliśmy tu cierpliwość” – Polityka



Mimo braku ustępstw ze strony rządu, Terlecki obarcza odpowiedzialnością za problemy z KPO Komisję Europejską. W rozmowie z Polskim Radiem groził UE. – Ale ten czas się chyba kończy i zanosi się na to, że będziemy musieli wykazać się bardziej stanowczą, bardziej asertywną postawą wobec Brukseli – stwierdził.


Dopytywany, o co chodzi, wyjaśniał, że w UE obowiązuje zasada jednomyślności: – Jeżeli UE chce nas traktować, jak worek do bicia, pokazywać, że tylko lewicowe i liberalne rządy mają prawo funkcjonować, to my mamy możliwość na pokazania, że nie będzie łatwo.


Nie zabrakło odwołania do obsesji PiS, w których Terlecki szukał wyjaśnienia dla kłopotów w relacjach z UE. Podkreślił, że Polska jest dużym, szybko rozwijającym się krajem, z czym – jak się wyraził – „Bruksela i Berlin nie mogą się pogodzić”. Według niego ku „samobójstwu gospodarczemu” wiedzie droga „drastycznych rygorów” KE dotyczących m.in ochrony środowiska. W jego opinii nie chodzi tu o środowisko, „tylko o zduszenie rozwoju tam, gdzie on jest dla decydentów niewygodny”.


KPO ma wspomóc gospodarki europejskie po pandemii. Polska wnioskuje o 23,9 mld euro dostępnych w ramach grantów oraz o 11,5 mld euro z części pożyczkowej. Większość KPO innych krajów została już zaakceptowana, co umożliwiło wypłatę zaliczek; Polski – nie. Sporne w relacji z KE są kwestie reformy wymiaru sprawiedliwości, w tym system dyscyplinarny w sądownictwie.


W niedzielnym wywiadzie Terlecki ocenił też, że sytuacja na granicy polsko-białoruskiej została w miarę opanowana. Jednak – jak zaznaczył – wiele jeszcze zależeć będzie od tego, czy próby wtargnięcia emigrantów na teren Polski będą kontynuowane i „czy Rosja blefuje, czy też rzeczywiście szykuje się do agresji na Ukrainę”.


Polityk PiS przyznał, że sytuacja na granicy nosiła znamiona kryzysu humanitarnego, ponieważ wśród tłumów młodych mężczyzn bywały też – jak powiedział – kobiety i dzieci. – Tam było kilkanaście tysięcy migrantów, zagrożenie było ogromne, dlatego musieliśmy podjąć decyzję, że granica musi być szczelna – ocenił. Zaznaczył też, że wszystkim, którzy tego potrzebowali, starano się udzielać pomocy.


Czytaj także: PiS obrał kurs na prowincjonalny zamordyzm



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.