News

Recenzja. Robert Krasowski, „O Michniku”. Michnik wymyślony – Opinie



Lubię publicystykę Krasowskiego. Tworzy on misterne konstrukcje, w których miesza fakty, domysły, przypuszczenia i własne kompleksy. Jest w swych tekstach rozbrajająco ahistoryczny. Wystarczy czasem jeden ruch, jedna korekta faktów, a staranna konstrukcja rozsypuje się jak domek z kart. W konsekwencji cały wysiłek autora, cała jego maestria idzie w kąt. Pozostaje goły tekst. Tekst dobrze napisany, ale bez wartości. I pozostaje coś jeszcze – żal. Żal, że autor zmarnował ciekawy temat i żal, że straciłem czas, by te elukubracje przeczytać.



***


Jaki jest Adam Michnik w wyobrażeniu Krasowskiego? To cyniczny gracz, manipulator i lizus, który gotów jest poświęcić wszystko, by wykiwać innych, by zyskać na znaczeniu, by zdobyć władzę.


Wszystko zaczęło się już w latach 70., w czasach Komitetu Obrony Robotników. Już wtedy dla Michnika i Kuronia KOR był tylko narzędziem w rywalizacji „o wpływy na opozycyjnym podwórku”. Działaniami KOR „(…) Kuroń, mający Michnika u boku, (…) zręcznie pokierował w stronę swoich politycznych ambicji”.


Polityczne ambicje opozycjonistów w połowie lat 70.? Ciekawe, do czego miały doprowadzić? Do częstszych rewizji, zatrzymań, brudnych cel aresztów, rozbicia życia prywatnego, sankcji prokuratorskich? Na to pytanie autor nie odpowiada.


Ludziom PRL-owskiej opozycji nie chodziło o wartości. Opozycja nie walczyła o poszanowanie prawa, zwolnienie z więzień robotników Radomia i Ursusa. Nie walczyła o prawa człowieka, o wolność słowa… Nic z tych rzeczy. Nawet powołanie do życia Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża nie wynikało z potrzeby walki o prawa robotników. To było tylko „kolejnym elementem rywalizacji z Moczulskim”.


To nagromadzenie absurdalnych koncepcji i pomówień niepokojąco przypomina mi artykuły o Kuroniu i Michniku w „Trybunie Ludu” i „Żołnierzu Wolności”. Przypomina też to, co w „Rzeczy marcowej” sparodiował Natan Tenenbaum:


„Natomiast Kisielewski, jak z prasy wynika


Jest synem naturalnym studenta Michnika,


Który do rewolucji wiernie służył carom


I miał sześcioro dzieci z carycą Dagmarą”.



***


W czasach legalnej działalności Solidarności nic się nie zmieniło. Kuroń i Michnik „nadal grali ostro i to przeciw obu stronom, przeciw komunistom i opozycji”. Wszystko to, co wydawało się nam, uczestnikom tych wydarzeń, sporami o koncepcję ruchu, o jego strategię, o cele. które da się osiągnąć, to była tylko „rozgrywka polityczna, chęć ustawienia się na szczycie w nowym rozdaniu”. Bo Kuroń i Michnik „zaczęli grę o narzucenie Solidarności własnych celów”.


Ja, naiwnie, myślałem, że spór między Mazowieckim i Geremkiem z jednej strony, a Michnikiem i Kuroniem z drugiej to normalny w wielkim ruchu spór o cele, metody i przyszłość. Krasowski twierdzi, że to tylko walka spowodowana ambicjami dwóch szaleńców – Kuronia i Michnika.


W stanie wojennym cynizm Michnika sięgnął szczytów. „Michnik szybko trafił do więzienia – przytomnie zauważa Krasowski – co dało mu wielką sławę i autorytet. Polubił tę sławę, polubił ten autorytet”. W konsekwencji „stan wojenny powołał do życia nową postać, Michnik postanowił zostać narodowym sumieniem, narodowym wzorem i narodowym męczennikiem”.


Jawi mi się w wyobraźni ta scena: Adam Michnik siedzi za stołem w białołęckiej celi i zastanawia się, co dalej robić. – Może doktorat bym napisał? – myśli głośno. – Albo nie, po cholerę mi doktorat. Już wiem. Zostanę narodowym sumieniem, narodowym męczennikiem. Takim czterdzieści i cztery, takim polskim Winkelriedem narodów – i zaśmiał się, oczywiście, cynicznie.


Po wyjściu z więzienia, „po uratowaniu honoru Polaków Michnik nadal nie chce zejść z krzyża, jest politykiem, bierze udział w każdej przepychance o wpływy”. I w tej przepychance odnosi sukcesy, jako że jest cynicznym graczem i manipulatorem. A ponadto – co ważne – „był lizusem, ale nie takim zwykłym, kieszonkowym pochlebcą, był lizusem totalnym i metodycznym”.


Michnika nie interesuje Polska, jej kondycja i przyszłość. Nie interesuje go to, że ludzie są bici, zabijani, wsadzani do więzień, gnojeni, zmuszani do emigracji. Obchodzi go tylko własna kariera polityczna. Kariera, dla której gotów jest popełnić każdą podłość i każdą niegodziwość, gotów jest zdradzić przyjaciół.



***


Krasowski kreśli portret postaci – delikatnie mówiąc – wrednej. Postaci, której nie rozpoznają ludzie, którzy Michnika znają. Andrzej Celiński, podobnie jak Michnik działacz KOR i Solidarności, po przeczytaniu tej książki napisał na Facebooku: „Mam problem, prawdziwy z książką Krasowskiego o Michniku. Trudny człowiek. Michnik. Obrażał mnie, przynajmniej czasem, bez sensu. Kilka razy. (…) Ale i wspierał. Kilka razy. W różnych epokach. Ale czy w historii Polski, świata dobrej cywilizacji równy temu, co pisze Krasowski? Przecież to jeden, Michnik, z najważniejszych Polaków. (…) Kiedyś o Wałęsie, kiedy Michnik źle o nim mówił, powiedziałem, że nie każdy może widzieć z bliska wielkość. Nie każdy zna koszty wielkości. Krasowski jest jednak za mały na swój tupet”.


Seria, w której Krasowski opublikował swoją książkę, nazywa się „Historia III RP”. To spore nadużycie. Autor bowiem tylko wymyślił sobie Adama Michnika. Wymyślił postać, która z prawdziwym Michnikiem ma niewiele wspólnego. Szyje portret Michnika swoją miarą. Stąd tak żałosne skutki.


Jego książka więcej mówi o obsesjach i kompleksach autora niż o jej bohaterze. Ale trudno prostować wymysły Krasowskiego. Trzeba by w tym celu napisać drugą książkę. Bo – jak mawiał Karol Irzykowski – „więcej bredni powiedzieć może głupiec w pięciu minutach, niż mędrzec przez pięć lat odgadnąć”.


„Michnik ani wcześniej, ani potem – z satysfakcją konstatuje Krasowski – nie wykazał się zdolnością ani do politycznej gry, ani do politycznej analizy. Jak wielu publicystów potrafił zręcznie pisać, ale nie rozumiał ani dynamiki komunizmu, ani (…) dynamiki demokracji”.


Po przeczytaniu „O Michniku” mogę tylko strawestować ten cytat. Otóż Krasowski potrafi wprawdzie zręcznie pisać, ale nie wykazuje się zdolnością do rozumienia historii Polski ani też nie wykazuje się zrozumieniem swojego bohatera.

Premiery 17/2022


Premiery 17/2022

Fot.: Materiał prasowy


Robert Krasowski, O Michniku, Czerwone i Czarne


Czytaj też: Czy o tak barwnepostaci jak Adam Michnik można napisać upiornie nudną książkę?



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.

close