News

PiS ogłosiło sukces, ale dopiero teraz zaczną się kłopoty – Opinie




Czego nie wie Morawiecki?


Premierowi nawet do głowy nie przyszło, że Komisja ma tłumaczy, ekspertów i prawników i nie potrzebuje opozycji, żeby wiedzieć, jak wygląda polskie prawodawstwo i co planuje rząd.


Nie wziął też pod uwagę, że Ursula von der Leyen nie jest pierwszą naiwną. NIe musi wierzyć opozycji, a na pewno nie uwierzy premierowi. Jak na język dyplomacji jej odpowiedź na wszystko, co mówił premier, była bardzo ostra.


– Dzisiaj nasze poparcie jest ważnym krokiem w kierunku wypłaty ponad 35 mld euro na rzecz Polski przez kolejne lata. To pierwszy krok, a pieniądze będą wypłacane, kiedy reformy i inwestycje zostaną dokonane – zapowiedziała szefowa Komisji Europejskiej. I dodała: – Mamy narzędzie, które pozwala nam chronić budżet, dlatego, że ostatecznie to obywatele UE są właścicielami tych pieniędzy


Co to znaczy z dyplomatycznego języka na nasz? Po pierwsze – nie dostaniecie żadnych pieniędzy, jak nie zobaczymy, że w Polsce wciąż łamana jest praworządność. Po drugie: nie wierzymy wam i będziemy sprawdzać na co i jak wydajecie unijne pieniądze. Żeby nie było wątpliwości, o co chodzi, Ursula von der Leyen wymieniła trzy warunki, które wydają się dla Komisji najważniejsze.


Wszystkie dotyczą ustawy, która właśnie wyszła z Senatu. Po pierwsze Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego ma zostać zastąpiona niezależnym, niezawisłym sądem, a to co jest w ustawie prezydenta, nie spełnia tego warunku. Dalej – postępowania dyscyplinarne muszą być zreformowane. Oraz: sędziowie, którzy zostali zawieszeni przez Izbę Dyscyplinarną, mają prawo do ponownego rozpatrzenia ich spraw. Nie ma zatem wątpliwości, że tego akurat Komisja Europejska przypilnuje.



KE patrzy na Polskę


Z Brukseli płyną sygnały, że Polska nie dostanie ani grosza ani w lipcu, ani nawet we wrześniu. Premier zachowuje się natomiast tak, jakby właśnie miał do rozdania 35 miliardów euro. Dlaczego? Bo jest mu to niezbędne, jak zwykle, na potrzeby polityki wewnętrznej. Jest sukces, jest wygrana z Unią, są pieniądze, czyli wszystko to, co może się przydać na początku kampanii wyborczej. W dodatku wyborcy PiS usłyszeli dzisiaj jak premier „stawia pod ścianą” całą Komisję Europejską w osobie Ursuli von der Leyen. A do tego wskazał winnych – oczywiście opozycję, która blokowała KPO i opóźniała zawarcie porozumienia z Brukselą.


Ta narracja jest w tak oczywisty sposób nieprawdziwa, że musi być obliczona wyłącznie na własny i to najwierniejszy elektorat. To PiS nie chciało się zabrać do prac nad ustawą prezydenta, którą dzisiaj w obecności Ursuli von der Leyen chwalił się Andrzej Duda.


– Chcę wyrazić satysfakcję, że przygotowana przeze mnie ustawa dotycząca zmian w Sądzie Najwyższym doprowadziła do kompromisu z Komisją Europejską. Robimy to wszystko po to, aby służyć ludziom. Aby wszystko to, co powstanie w ramach KPO, służyło nam wszystkim, zarówno Polakom, jak i innym obywatelom Unii Europejskiej – mówił prezydent. Skoro tak było, to dlaczego PiS tak długo trzymało ustawę w zamrażarce? Jeśli ustawa prezydenta to kompromis, to dlaczego zgodziło się na poprawki Solidarnej Polski, które ją zmieniają? Ale w głównym wydaniu Wiadomości i tak pojawiła się informacja na pasku: „opozycja chce zabrać pieniądze Polakom”. Przekaz trafił pod strzechy.


Jednak to, co wydarzyło się dzisiaj, otwiera także nowy rozdział w konfliktach w Zjednoczonej Prawicy. Tak naprawdę dopiero dzisiaj część polityków prawicy zobaczyła, co jest zawarte w Krajowym Planie Odbudowy i jakie jeszcze warunki trzeba będzie spełnić.


Część polityków Solidarnej Polski mówi wprost: „Morawiecki wszystkich nas oszukał, nie tylko nas, ale prezesa Kaczyńskiego też”.


W powszechnym odczuciu jedyną sprawą, jaka dzieliła nas od uzyskania pieniędzy z KPO, była sprawa Izby Dyscyplinarnej. Z lektury dokumentów wynika, że jest jeszcze przynajmniej kilka punktów, które mogą budzić opór w partii rządzącej.


Tego, że Komisja będzie sugerowała zmiany w takich dokumentach jak Regulamin Sejmu, politycy Zjednoczonej Prawicy nie zakładali. Zresztą to nie jedyne, co budzi zdziwienie. Także to, że kamieni milowych jest ponad 200 i wszystkie je trzeba wypełnić. Jak słyszymy, część polityków PiS jest co najmniej zaskoczona takim obrotem sprawy.


PiS ogłosiło sukces, ale dopiero teraz zaczną się kłopoty. Po czwartkowym wystąpieniu premiera w Brukseli nasilą się głosy, że Polski trzeba pilnować na każdym kroku. I tak od miesięcy w Unii słychać, że środki przeznaczone na realizację polskiego KPO trzeba przeznaczyć na co innego. Jeśli nadal będziemy próbowali oszukać Komisję, to ta po prostu straci cierpliwość. W dodatku pozostałe kraje Unii będą zaskoczone jedynie tym, że tak długo to trwało.



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.

close