News

Jarosław Kaczyński jest karykaturą samego siebie – Opinie




Kaczyńskiego zaskoczyła dwucyfrowa inflacja?


Glapiński zrobił w ostatnich latach bardzo wiele, by zasłużyć na poparcie PiS. Z całą pewnością można powiedzieć, że nie było wcześniej prezesa banku centralnego, dla którego – tak jak dla Glapińskiego – interes partii rządzącej byłby ważniejszy od stabilności złotego. Gdy ekonomiści – nawet w obozie rządowym – wiele miesięcy temu alarmowali, że trzeba podwyższać stopy procentowe, by powstrzymać rosnącą inflację, Glapiński mówił, że żadnych podwyżek nie będzie, a ci, którzy doradzają takie rozwiązanie, na niczym się nie znają. Wszystko po to, by pomóc rządowi PiS. Niższe stopy procentowe oznaczają niższe raty kredytów, a gdy Polacy mają więcej pieniędzy w kieszeni, to robią zakupy. Z kolei większa konsumpcja oznacza większe wpływy do budżetu z podatku VAT i rząd może wydawać.


Dlatego Glapiński długo zwlekał z podwyżką stóp procentowych, mydląc oczy prezesowi PiS, że naszego kraju inflacja nie dotknie. Jarosław Kaczyński na ekonomii się nie zna, z zawodu jest prawnikiem i – jak mówią źródła przy Nowogrodzkiej – był zaskoczony dwucyfrową inflacją, jakiej nie było w Polsce od dwudziestu lat. Glapiński musiał połknąć własny język i ogłosił niedawno siódmą podwyżkę stóp procentowych z rzędu, a sam siebie nazwał „jastrzębiem wśród jastrzębi”. Ale jego wystąpienia, które w czasach prosperity mogłyby być nawet zabawnymi stand-upami, bo przypominają gawędy jowialnego wujka Adasia przy biesiadnym stole, nie są wiarygodne dla rynków finansowych.


Inflacja wciąż rośnie, a Glapiński zwala winę na wojnę w Ukrainie, co wygląda żałośnie. Owszem, przyczyn inflacji jest wiele, jest nią m.in. wojna, nie sposób jednak zapomnieć, że ceny wystrzeliły zanim Putin najechał Ukrainę.


Radosną paplanianę prezesa NBP wszyscy odczuwamy w portfelach, raty kredytów w ostatnim półroczu wzrosły średnio o kilkaset, a nawet ponad tysiąc złotych, ceny podstawowych produktów poszybowały, a według prognoz to nie koniec podwyżek.



Kaczyński nie umie rządzić inaczej


To wszystko powoduje, że koalicjanci w obozie Zjednoczonej Prawicy mogą kwestionować sens powołania Glapińskiego na drugą kadencję. I wcale nie dlatego, że inny prezes – wybrany przez większość PiS – byłby bardziej profesjonalny, ale po to, by przy okazji głosowania w Sejmie nad kandydaturą Glapińskiego wynegocjować coś dla siebie. Dlatego kandydatura Glapińskiego na komisji finansów przeszła tylko jednym głosem. To był sygnał dla prezesa PiS, że wybór szefa NBP nie będzie formalnością. Kierownictwo PiS wolało nie ryzykować porażki na sali plenarnej, dlatego głosowanie odłożono na po świętach.


Praktyka ostatnich sześciu lat funkcjonowania koalicji uczy, że gdy jakieś głosowanie się nie odbywa, to za kulisami trwają gorączkowe negocjacje, bo koalicjanci próbują urwać coś dla siebie. Tak było w sprawie lex TVN. Paweł Kukiz, lider Kukiz’15 zgodził się pomóc PiS w uchwaleniu ustawy dopiero po rozmowie w „ciemnym saloniku” i obietnicy Kaczyńskiego, że PiS poprze jego projekty.


Tak może być i tym razem, bo polityczne targi stały się codziennością rządzącej koalicji. Polityka transakcyjna, którą Jarosław Kaczyński tak bardzo krytykował w latach 90., jest istotą rządów PiS. Gdyby prezes PiS w latach 90. spotkał dzisiejszego siebie, byłby swoim najbardziej zagorzałym wrogiem.


Kaczyński jednak inaczej rządzić nie potrafi. Tak było za pierwszych rządów PiS, gdy wziął do koalicji Samoobronę, którą miał w głębokiej pogardzie, ale płacił Andrzejowi Lepperowi stanowiskami za popieranie ustaw PiS. Tak samo jest dziś.


Kaczyński forsuje Glapińskiego na drugą kadencję na stanowisku prezesa NBP nie tylko dlatego, że podejmuje on decyzje korzystne dla rządu. Glapiński należy do najbardziej zaufanych ludzi prezesa jeszcze od czasów jego pierwszej partii – Porozumienia Centrum. W znaczący sposób przyczynił się do budowy siły ekonomicznej środowiska PiS. Ma ogromną wiedzę o funkcjonowaniu partii oraz samego Kaczyńskiego. Jeśli zirytuje go utrata stanowiska, tej wiedzy może użyć.


Czytaj także: „PiS w dół? Niekoniecznie. Zachowanie jednej grupy najtrudniej teraz przewidzieć”



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.