News

Elon Musk kupuje Twittera. Cena? Około 44 mld dolarów – Biznes




Elon Musk kupuje Twittera


„Wolność słowa jest podstawą funkcjonującej demokracji, a Twitter jest cyfrowym placem miejskim, na którym debatuje się o sprawach kluczowych dla przyszłości ludzkości” – powiedział Musk w oświadczeniu ogłaszającym umowę. Powiedział, że chce „uczynić Twittera lepszym niż kiedykolwiek”.


Przejęcie Twittera przez Muska natychmiast rodzi pytania o to, co zrobi z platformą i jak jego działania wpłyną na debatę w sieci. Twitter nie jest największą platformą społecznościową — codziennie ma ponad 217 milionów użytkowników, w porównaniu z miliardami na Facebooku i Instagramie — ale odegrał ogromną rolę w kształtowaniu debat politycznych i społecznych na całym świecie.


Bret Taylor, prezes Twittera, w oświadczeniu poinformował, że rada spółki „przeprowadziła przemyślany i kompleksowy proces oceny propozycji Elona z celowym skupieniem się na wartości, pewności i finansowaniu. Proponowana transakcja zapewni znaczną premię pieniężną i uważamy, że jest to najlepsza droga naprzód dla akcjonariuszy Twittera”.



Co dalej z Twitterem po przejęciu przez Elona Muska?


Na razie wszystko przemawia za tym, że Musk widzi w serwisie mikroblogowym z Kalifornii trzeci filar swego biznesowego imperium, po motoryzacyjnym (Tesla) i kosmicznym (SpaceX) – pisaliśmy w „Newsweeku”, zanim ogłoszono przejęcie.


Pełna kontrola nad Twitterem pozwoli mu realizować własną wizję jego rozwoju. Znacząco odmienną od strategii, jaką wdraża zarząd spółki, na którego czele stoi Parag Agrawal, menedżer o hinduskich korzeniach, który w listopadzie ub. r. przejął stery Twittera od jego legendarnego twórcy, Jacka Dorseya.


Co chce zmienić w serwisie 50-letni geniusz biznesu, skądinąd jeden z najbardziej aktywnych i obserwowanych jego użytkowników, mający tu z górą 80 mln followersów? Swe zamiary zdradził pośrednio jeszcze przed ujawnieniem się z zakupami akcji. „Wolność słowa jest niezbędna do funkcjonowania demokracji. Czy uważasz, że Twitter rygorystycznie przestrzega tej zasady?” – takie pytanie zadał swym fanom w tweecie z połowy marca. Prawie 80 proc. odpowiedzi była mniej lub bardziej negatywna. I to zapewne radykalnie zwiększyło jego motywację do przejęcia i „reformy” Twittera.


Bo Elon Musk znany jest jako zwolennik absolutnej i nieskrępowanej wolności słowa i wypowiedzi, która jest dla niego fundamentem funkcjonowania demokracji. I gotów jest walczyć ze wszystkim, co mogłoby jej zagrażać. Twittera krytykuje nie od dziś, głównie za realizowaną przez jego władze politykę tzw. moderacji publikowanych w serwisie treści i wypowiedzi, które uważa za pierwszy etap ich cenzury. Pewnie trochę przesadza, ale faktem jest, że Twitter sukcesywnie zaostrza swą politykę w tej sprawie.


Niedawno choćby zapowiedział rozszerzenie regulacji dotyczących prywatności w serwisie, w tym usuwanie osobistych zdjęć i filmów zamieszczanych tu bez zgody ich właścicieli. Tłumacząc to rosnącymi obawami dotyczącymi niewłaściwego wykorzystania materiałów multimedialnych i informacji, niedostępnych gdzie indziej w internecie, jako narzędzia do nękania, zastraszania czy choćby ujawniania tożsamości konkretnych ludzi. „Jeśli zostaniemy poinformowani przez upoważnione osoby, że nie wyrażają one zgody na udostępnianie swego prywatnego zdjęcia lub film, usuniemy je” – zapowiedziano.


Dla Muska to jednak zagrożenie dla swobody wypowiedzi. I jasno deklaruje, że jeśli przejmie kontrolę nad Twitterem, serwis odejdzie od takich „moderacyjnych” praktyk, zmieniając się także pod innymi względami. – Zainwestowałem w Twittera, ponieważ wierzę w jego potencjał do bycia platformą wolności słowa na całym świecie. Zdaję sobie przy tym sprawę, że w swej obecnej postaci firma nie będzie się szybko rozwijać ani wypełniać swego obowiązku społecznego – mówił Musk.



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.

close