News

Abp Stanisław Gądecki ma wydać prokuraturze dokumentów w sprawie księdza, który gwałcił – Społeczeństwo




Ksiądz Krzysztof G. molestował chłopca


Ks. Krzysztof G. objął parafię w Chodzieży w 2002 roku i wtedy też zaczął zabierać jednego z ministrantów, Szymona, na wycieczki i zakupy. Częstował go też alkoholem. A potem gwałcił. Trwało to do 2013 r., gdy Szymon był już dorosłym, ale uzależnionym od alkoholu i pieniędzy księdza, mężczyzną.


– Ksiądz G. pojawił się w naszej parafii jako wikary, gdy miałem 14 lat. Zaczęło się w zakrystii, wśród innych chłopców. G. mnie podszczypywał, łapał mnie przez ubrania za pośladki, genitalia. Robił to w taki sposób, stawał przy mnie tak, żeby inni tego nie widzieli. To były takie jego żarty – mówił Szymon w rozmowie z „Newsweekiem”.


Wspominał też: – Wracaliśmy z zakupów do naszej Chodzieży. Było już późne popołudnie, ściemniało się. Nagle ksiądz skręcił w leśną drogę. Myślałem, że chce się wysikać. A on zgasił silnik i zaczął mnie macać, kazał mi robić to samo. W końcu wyciągnął penisa. Chciał, żebym go masturbował. Mówiłem, że nie chcę, ale on tłumaczył, że chłopcy tak robią, że to normalne.


Rodzina chłopca nie wierzyła, że ksiądz mógłby go skrzywdzić. Duchowny czuł się bezkarny. Wiele wskazuje na to, że Szymon nie był jedyną ofiarą księdza G.



Sprawa księdza Krzysztofa G.


Szymon ujawnił tę sprawę dopiero w 2015 roku. Poszedł najpierw do kurii, a potem do prokuratury. Na podstawie zarzutów stawianych przez byłego ministranta, ksiądz Krzysztof G. został wydalony z kapłaństwa w październiku 2018 roku. Jak wynika z ustaleń Onetu, podczas postępowania kanonicznego przyznał się do wykorzystywania Szymona. Miał twierdzić, że ministrant prowokacyjnie się ubierał.


Według poznańskiej kurii to wzorcowy akt samooczyszczania Kościoła. Mimo to później okazało się, że G. otrzymał pracę w archiwum poznańskiej kurii.


Sprawa wciąż się toczy. Prokuratura poprosiła poznańską kurię o dokumenty z jej postępowania. Księża odmówili, zasłaniając się m.in. tajemnicą zawodową. Wtedy sąd zwolnił kierującego kurią abpa Gądeckiego z tajemnicy zawodowej. Niewiele to dało, bo Gądecki zaczął twierdzić, że dokumentów z tej sprawy już nie ma.


Czytaj też: Gądecki chce gniewu kobiet. Mają rodzić dzieci i tyle


Prokuratura Krajowa nakazała więc prowadzenie sprawy bez wglądu w dokumenty kurii. Sprawa trafiła do sądu, gdzie od sierpnia toczy się proces. Sędzina Katarzyna Orzeł, która zajmuje się tą sprawą, nakazała kurii wydanie dokumentów z postępowania kanonicznego, bo uznała, że mają one istotne znaczenie. Oznacza to, że jeżeli kuria znów odmówi, policja będzie mogła dokonać przeszukania w kurii.


Czytaj też: Kościół traci wiernych, ale pieniędzy mu przybywa. „Zaprzecza swojemu istnieniu”



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.