News

25. rocznica uchwalenia polskiej konstytucji. Rozmowa z Olgierdem Łukasiewiczem – Polityka




Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej orzekł, że konstytucja jest ważniejsza niż prawo Unii Europejskiej.


O tym mówię. W Rosji też jest przecież niby Trybunał Konstytucyjny Federacji Rosyjskiej, który w 2015 roku uznał, że jeśli wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jest sprzeczny z rosyjską konstytucją, to Rosja ma prawo nie wdrażać środków przewidzianych w tym wyroku. Więc to działa w teorii.


Swoją drogą, byłoby dobrze, gdyby premier Morawiecki, który w związku z inwazją na Ukrainę tak afirmuje Unię Europejską, odwołał tezy, którym dał wyraz we wniosku do Trybunału Przyłębskiej. Mam na myśli twierdzenia o wyższości prawa polskiego nad europejskim.



Kiedy kilka lat temu mówiłeś, że Jarosław Kaczyński będzie chciał wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej wiele osób kiwało głową z politowaniem.


– Nie zdawaliśmy sobie sprawy jak daleko to zajdzie. Najgorsze jest chyba to, że w głowach wielu Polaków pojawiła się inna „Unia Europejska” niż ta, którą znamy z traktatów. Mam na myśli tak zwaną „Europę Ojczyzn”. Tą niebezpieczną koncepcją Kaczyński zaczadził głowy wielu Polaków. Profesor Roman Kuźniar, przewodniczący fundacji „My obywatele Europy”, zwraca uwagę, że rosyjski najazd na Ukrainę pokazał, ile naprawdę są warte koncepcje w rodzaju „Europy ojczyzn” czy Polski jako „samotnej wyspy”. Niewiele.



Wszystko to było podlane antyniemiecką retoryką?


– Wojna to zweryfikowała i pokazała, kto jest po czyjej stronie. Przecież dla Niemców racją stanu, priorytetem, jest to, żebyśmy byli silnym przedmurzem przed Rosją. Niestety, poprzez demontaż elementów państwa prawa od lat jesteśmy wypierani coraz bardziej na wschód. Mam na myśli zawłaszczanie mediów, atak na wolne sądy, upolitycznienie prokuratur. To przecież nie są niemieckie, tylko kremlowskie metody.



Skąd się właściwie wzięła się „Europa Ojczyzn”?


– Pamiętam, że w trakcie jednej z konferencji w Świątyni Opatrzności Bożej profesor Zbigniew Krysiak, przewodniczącym Rady Programowej Instytutu Myśli Schumana, mówił, że mamy budować wspólnotę narodów zamiast federacji. Chyba zapomniał, że w deklaracji Roberta Schumana z 1950 r. dwukrotnie mówi się właśnie o federacji. Sam Schuman wyjaśnia też po co taka koncepcja Europie: „Wkład, jaki zorganizowana i żyjąca Europa może wnieść w cywilizację jest niezbędny dla utrzymania pokojowych stosunków”.



Po ponad siedemdziesięciu latach to hasło znów jest aktualne.


– Pokój nie jest dany na zawsze. Prezydent Biden zachęca do ściślejszego zjednoczenia państw Europy. Sankcje zbliżyły już wielu polityków. Czekam na głos europejskich federalistów wołający o ponowną próbę uchwalenia europejskiej konstytucji. Traktat z Lizbony, który miał być swego rodzaju konstytucją, to protokoły, instrukcje, uściślenia procedur. A ja czekam na zwięzłą, jasną deklarację, której przestrzegać będą wszystkie europejskie państwa.



Przed Schumanem apelował o to Winston Churchill.


– W Zurichu w 1946 roku chciał powołania „Stanów Zjednoczonych Europy”. Ile trzeba wojen w Europie, aby marzenia federalistów się ziściły? Powinniśmy wykorzystać naukę płynącą z inwazji Rosji na Ukrainę. I nie ma tu żadnej ideologii, chodzi o nasze bezpieczeństwo.



Wierzysz, że rządzących stać na taką refleksję?


– Nasza fundacja – „My Obywatele UE” – od lat powtarza, że „nie ma niepodległości bez europejskiej jedności”. Dziś to hasło nieoczekiwanie słyszymy z ust prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego. Na ile są wiarygodni? Mam wątpliwości. Może bym uwierzył, gdyby odwołali wypowiedzi, w których atakowali instytucje unijne. Mówili, że sami damy sobie radę. Brzmi swojsko i romantycznie. Na wielu działają te zapewnienia o polskiej niezłomności i wybraństwie. W Kordianie Słowacki pisał: „Polska Winkelriedem narodów! Poświęci się, choć padnie jak dawniej”.



W tę czułą strunę wciąż opłaca się uderzać.


– I to pokazuje, że musimy wykonać dużo pracy, żebyśmy wyszli z romantycznego bajania i spojrzeli na rzeczywistość realnie. Trzeba PiS-owi postawić pytanie: Czy odwołuje koncepcję „Europy ojczyzn”?


Prezydent Duda mówi w sobotę, że racją stanu Polski jest bycie w Unii Europejskiej. Pamiętam kiedy mówił, że to „wyimaginowana wspólnota, z której dla nas niewiele wynika”. Obrzydzano nam Unię Europejską, mówiono, że Polakom coś zabiera, że nas wyzyskuje. A prawda jest taka, że gdyby nie członkowsko w UE, to nie byłoby setek miliardów euro na inwestycje w infrastrukturę drogową, ochronę środowiska, kulturę i oświatę. Ale trzeba też mówić wyraźnie, że członkostwo w Unii to nie tylko pieniądze, ale też obowiązki. Kto tego nie rozumie, kultywuje najgorsze tradycje polskiego warcholstwa.



Ale to warcholstwo się dobrze sprzedaje?


– Stworzono antyunijną ideologię i niestety mocno podpiął się pod to Kościół. Musimy podjąć wysiłek na rzecz sfederalizowania Europy. To, co zapisano w Traktacie Lizbońskim nie wystarcza. Politycy muszą wziąć odpowiedzialność za nasze bezpieczeństwo. Rozumiem, że polityk robi tyle, ile elektorat mu pozwoli, ale nie może być populistą. Rozumiem też, że euro jest dziś niepopularne, tak samo jak mówienie o jednym ministerstwie sprawiedliwości, bezpieczeństwa czy polityki zagranicznej w Europie. Ale nie mamy wyjścia. Odnajdujemy się w polityce klimatycznej, ale w tak fundamentalnych sprawach jak bezpieczeństwo już nie.

Olgierd Łukasiewicz


Olgierd Łukasiewicz

Fot.: Paweł Supernak / PAP


Olgierd Łukaszewicz* – aktor teatralny, telewizyjny i filmowy. W latach 2002–2005 i 2011–2018 prezes Związku Artystów Scen Polskich (ZASP). W 2017 założył fundację „My Obywatele Unii Europejskiej – Fundacja im. Wojciecha B. Jastrzębowskiego”.



Source link

Leave a Reply

Your email address will not be published.

close